Chłopaki z marmuru

Czwartek 17 maja 2012

 

Czasy minionej epoki już dawno za nami, co nie znaczy, że do lamusa odeszły wszystkie zwyczaje i, nazwijmy to, obrzędy z tamtych lat. Niektórzy nadal lubią trochę pomaszerować. 1 maja, zwłaszcza w stolicy, wielu dumnie wypina pierś do mało znaczących haseł na transparentach. A jeśli już obok pojawią się dziennikarze z kamerami, to następuje eskalacja szczęścia: wtedy dopiero można uznać, że pochód udał się jak za dawnych czasów.

Nie mam nic do tego święta, ponieważ to właśnie praca zajmuje nam połowę (o ile nie więcej) życia i porządna majówka każdemu z nas się należy. 1 maja wolę jednak spędzić z rodziną i znajomymi przy grillu, niż manifestując socjalistyczne i marksistowskie (żeby tylko) brednie pod pałacem kultury.

Są jednak zwyczaje spod znaku Gomułki i Gierka, które, pomimo, że są już bardzo rzadko spotykane, to jednak całkiem nie zaginęły. Chodzi tu o czyn społeczny. Przykładu nie trzeba wcale szukać w dalekiej Warszawce. Wystarczy zajrzeć na nasze, sulęcińskie podwórko.

21 kwietnia kilku członków Wspólnoty Mieszkaniowej Jana Paska 1c zdecydowało, że sami zbudują chodnik od jednej z klatek schodowych do placu zabaw. Tak, tak, sami. Poświęcając swój wolny czas w sobotnie przedpołudnie, panowie w pocie czoła wyłożyli kostką brukową ok. 30 m chodnika. Całość logistycznie zorganizował jeden z członków zarządu wspólnoty, który w przeciwieństwie do pamiętnego ciecia Anioła z serialu „Alternatywy 4” sam również nie szczędził rąk.

Wniosek? Warto czasem wytknąć nos ze swoich czterech ścian i zrobić coś dla innych, nie oglądając się na zyski. Trzeba też jednak podkreślić, że ów „czyn społeczny” różnił się trochę od tych, które wielu z naszych Czytelników pamięta ze swojej młodości. Tym razem do roboty nikt nikogo nie zmuszał. I jak widać, tak też można.

 

Wojciech Obremski

 

Redaktor naczelny



alt

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij