Drogówka - rozmowa Przekroju

Wtorek 31 stycznia 2017

Policjantów z tzw. drogówki widać dosłownie wszędzie na ulicach i drogach naszego powiatu. I bardzo dobrze, bowiem ich widok skłania niesfornych pieszych czy jadących różnymi pojazdami do respektowania przepisów. Funkcjonariusze tej formacji nie mają lekkiej służby. Jak to wygląda w ich oczach? Na to pytanie i inne odpowiedział podkomisarz Piotr Szczepanik, Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Międzyrzeczu.

 

- Ilu funkcjonariuszy jest w Pańskim wydziale?

- W chwili obecnej, razem ze mną jest nas 15. Obsada etatowa jest zgodna z przepisami, tj. 10% stanu osobowego komendy. Można się zastanawiać czy to jest liczba wystarczająca, każdy z naczelników chciałby mieć więcej podwładnych do służby, jednak ich wykorzystanie jest uzależnione od sytuacji. W razie potrzeby wspomagają nas komendy sąsiednie, jak i my również to samo czynimy w stosunku do nich.

- Samochody są używane można by rzec na okrągło. Mają swój określony czas eksploatacji, jak to wygląda obecnie?

- Średnio co 2 lata otrzymujemy nowy samochód. W chwili obecnej nie ma problemów z dwuśladami. Motocykle zostały wycofane z przyczyn technicznych, zostały po prostu wyeksploatowane. Aktualnie czekamy na nowe. Ponieważ trudno wyobrazić sobie, w odpowiednim okresie kalendarzowym, patrole drogowe na drodze szybkiego ruchu bez silnych motocykli, liczymy że otrzymamy je w pierwszej kolejności z puli zakupów centralnych.

- Rok poprzedni, jak każdy zresztą, to kolizje, wypadki nie tylko na S3, także na drogach lokalnych. Przyczyny są zróżnicowane...

- Z reguły zawodzi człowiek. Bywa, że świadomie, bowiem zawracanie na popularnej esce czy jazda pod prąd, to ewidentna wina kierującego. Obecnie mamy okres zimowy. Drogi są śliskie. Wiele starych dróg, wiodących z Międzyrzecza do Trzciela czy Pszczewa ma liczne zakręty, przecinają je pola, gdzie wiatr potrafi uczynić z nich śliską pułapkę. Miejscowi użytkownicy dróg, ci rozsądni, potrafią być przewidujący. Prawo o ruchu drogowym mówi o ograniczonym zaufaniu. Zasadą jest dostosowanie prędkości do aktualnych warunków. Tego młodzi z zasady nie potrafią respektować ufając zainstalowanym w pojazdach systemach. Tragiczne wypadki mają miejsce, jednak nie mamy w terenie dróg zwanych potocznie drogami śmierci. Obserwuję przez lata swej służby, że świadomość użytkowników dróg stale rośnie. Zasada bezpieczeństwa na drodze jest wdrażana nie tylko na kursach, także wśród najmłodszych, korzystających z rowerów. Kaski, koszulki odblaskowe, odblaski różnych typów, to już niemalże norma. Część wymuszają przepisy, część troska o własne bezpieczeństwo. Najbardziej tragiczne są wypadki zderzeń czołowych, gdzie w przypadku ciężarówka kontra samochód osobowy z reguły ten ostatni jest bez szans, czasami trudno nawet zidentyfikować wzrokowo markę pojazdu.

- Przekraczanie prędkości jest aż nadto widoczne przez kierujących na różnych pojazdach...

- Znowu czynnik ludzki jest tego przyczyną. Formą bezwzględną jest karanie mandatem, bardzo często zabieramy uprawienia, co roku jest tego więcej. Jest to smutna statystyka.

- Mamy w powiecie obce wojska, które w województwie co rusz popełniają wykroczenia na drogach. Jak pan się na to zapatruje?

- Na razie w naszym powiecie jest pod tym względem całkiem przyzwoicie. Rozumiem, że kolizje z udziałem wojsk amerykańskich są medialnie nośne. Dobrze, że wspólnie z Żandarmerią Wojskową pełnimy służbę w pobliżu ich miejsc dyslokacji, co może ostudzić kowbojskie zapędy jankesów, ponadto mam stały kontakt z ich oficerami łącznikowymi. Na pewno sprawy się unormują, mam na myśli ich przemieszczanie się po polskich drogach. Tym bardziej, że odbyliśmy spotkania z ich kierowcami i zostały szczegółowo wyjaśnione różnice i nasze polskie przepisy ruchu drogowego.

Rozmawiał Lech Malinowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij