Grześ marzenia buduje z zapałek

Wtorek 19 września 2017

Grzegorz Trzmielewski z Drzecina zbudował już m.in. pływający model pancernika Bismarcka, a teraz pracuje nad makietą swojej szkoły i spieszy się, żeby zdążyć na 76. urodziny gorzowskiego Zespołu Szkół Budowlanych i Samochodowych. Jest też twórcą modelu Daru Młodzieży, który powstał z 80 tys. zapałek! To właśnie ten model można oglądać obecnie na wystawie w słubickim urzędzie miejskim.

- Moja szkoła będzie świętować swój jubileusz na początku listopada i to będzie mój prezent dla niej – mówi Grzegorz i opowiada o makiecie, którą zaczął budować jeszcze przed wakacjami. Będzie sporych rozmiarów ( 1 metr na 0,8 m), znajdą się na niej wszystkie szkolne budynki, place, zieleń, boisko… - Staram się też, żeby wiernie oddać ukształtowanie terenu – mówi uczeń „samochodówki”. Grzegorz zbudował już dźwig z zapałek, który ma być symbolem szkoły. O pracy nad makietą opowie film, który także zostanie zaprezentowany podczas jubileuszu szkoły. Grzegorz szacuje, że do zrobienia makiety zużyje 30 tys. zapałek. – Szkoła bardzo mnie wspiera w realizacji tego projektu – mówi. – Pomogła mi kupić materiały do makiety, udostępnia plany szkoły… - opowiada. Także wielu kolegów, często zagląda do pokoju Grzegorza w internacie, gdzie powstaje makieta i proponuje swoją pomoc.

Zafascynowani niedowiarkowie

Chłopak wspomina, że gdy rozpoczynał szkołę w Gorzowie i do internatu zaczął zwozić zapałki, wielu kolegów się śmiało i z niedowierzaniem pytało, co można zbudować z zapałek. Gdy zobaczyli efekty jego pracy nie kryli zdumienia. Patrząc na model Bismarcka, który był prezentowany w szkole, wielu zaniemówiło z wrażenia. Bismarcka Grzegorz zrobił w cztery miesiące. – To jest jedyny w Polsce pływający statek z zapałek – mówi . - Obecnie znajduje się w Muzeum Filumenistycznym w Bystrzycy Kłodzkiej. Jest to jedyne w Polsce muzeum, w którym zgromadzone są eksponaty związane z ogniem, zapałkami i zapalniczkami. Szukałem odpowiedniego miejsca dla Bismarcka i to wydało mi się idealne. Model już tam zostanie - opowiada. Przyznaje, że chciałby jeździć na zawody i pokazywać moje modele, ale w naszym województwie tego typu imprez nie ma, a na dalsze wyjazdy po prostu nie ma pieniędzy.

Coś powstaje z niczego

Co jest pasjonującego w tworzeniu modeli z zapałek? – To, że powstaje coś z niczego – odpowiada Grzegorz. Jego marzeniem jest stworzenie modelu jachtu Fenicja. Byłoby to bardzo nietypowe przedsięwzięcie, bo dotychczas powstała jedynie koncepcja żaglowca, którą stworzył uznany projektant i designer Igor Lobanov. Ten super luksusowy jacht nawiązuje do odkrywczych rozwiązań Fenicjan, dzięki którym powstawały wspaniałe okręty żaglowe. – Żaglowca tego nikt dotąd nie zbudował, bo myśl architekta wyprzedza możliwości współczesnej techniki. Mnie się marzy, żeby zbudować go z zapałek. Byłby to mój najlepszy model, pływający jacht z żaglami i podświetlanymi elementami – mówi Grzegorz.

Skromność ukryta w statkach

Na swoim koncie ma już dziewięć modeli z zapałek. Tworzy je od trzech lat. Wcześniej budował z listewek. Swój pierwszy model stworzył gdy miał 6 lat. Był to prosty stateczek, ale unosił się na wodzie i z tego Grzegorz był dumny. Dumni z niego są też drzecinianie. To dzięki mieszkance tej wioski, Kazimierze Staniak, model m.in. pancernika Bismarcka zacumował na wystawie w słubickiej bibliotece miejskiej. – Grześ to bardzo skromny chłopak, który zachwycił mnie tym co robi – opowiada mieszkanka Drzecina. Także dzięki jej inicjatywie, obecnie, na wystawie w Urzędzie Miejskim w Słubicach, można oglądać największy w Polsce statek z zapałek - Dar Młodzieży- zbudowany przez Grzegorza z 80 tys. zapałek. Mieszkaniec Drzecina został też zaproszony na sierpniową sesję rady miejskiej, podczas której odbierał gratulacje za to, co robi. Przyznaje, że jego pasja wymaga dużo cierpliwości i dużego poświecenia. - Znajomi idą pograć w piłkę, siadają przed komputerem, a ja codziennie odcinam się od świata i kleję… To, co robię sprawia mi jednak frajdę, bo rozwijam wyobraźnię, poszerzam wiedzę… Daje mi to też wielką satysfakcję. Buduje coś kilka miesięcy, kończę i sam nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem. To bardzo mnie motywuje do tworzenia kolejnych modeli i udoskonalania ich.

Źródło: Beata Bielecka, www.slubice.pl

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij