Na wstecznym

Wtorek 22 listopada 2016

Świat pogrąża się w irracjonaliźmie. W krajach tzw. Zachodu do głosu i władzy dochodzą ci co więcej obiecują, często rzeczy abstrakcyjnych, niemożliwych do zrealizowania lub rujnujących w dłuższej perspektywie dotychczas wypracowane dobra. A ludziom ciągle mało, więc nad krzyżykiem na karcie do głosowania głębiej się nie zastanawiają. Tak było w Polsce rok z okładem temu, tak niedawno zdecydowała Ameryka. Fakt, żaden z kandydatów nie zachwycał. To Donald Trump obiecał jednak Amerykanom przywrócenie wielkości i przyszłość tak fantastyczną, jak w najbardziej epickich filmach. Spełni ich marzenia, by Ameryka białych jawiła się kolosem, a mniejszości rasowe znały swoje miejsce w szeregu. To wszystko okraszone mnóstwem mniejszych i większych kłamstw, oszczerstw, insynuacji. Kampania uznawana przez wielu za dobry żart zakończyła się ostatecznie sukcesem. Zachwyceni Trumpem polscy prawicowi politycy, mogą się zdziwić, gdy z dużym prawdopodobieństwem zacznie on dążyć do osłabienia roli USA w NATO i wycofania tak hucznie witanych amerykańskich wojsk w Polsce.

Trump przypomina mi południowoamerykańskiego dyktatora w marszałkowskim mundurze z orderami od pasa po szyję. Na szczęście 240-letnia demokracja USA to nie Boliwia i są jeszcze Kongres, sądy, wojsko i przede wszystkim Amerykanie, którzy nie pozwolą zmienić tego kraju w dyktaturę szowinistycznego narcyza.

A co na naszym lokalnym podwórku? Ciekawa (lub jak niektórzy wolą „nieciekawa”) sytuacja w powiatach: Starosta słubicki, jak na szpilkach czeka na referendum, bo że ekipa poprzedniego starosty zbierze odpowiednią ilość podpisów, to raczej pewniak. Pytanie, czy mieszkańcy pójdą do urn? Z tym przy okazji każdego referendum jest największy problem, a bez pewnego minimum głosujących referendum nie zostanie uznane. Biorąc jednak pod uwagę jakościowy rozgłos sprawy i hektolitry pomyj wylewane na siebie przez obie strony, nie jest wykluczone, że ludzie powiedzą dość i tłumnie stawią się do urn. Jakby nie było, o Słubicach z pewnością jeszcze usłyszymy i to nie koniecznie w pozytywnym kontekście.

Problemy ze spokojnym snem może mieć również starosta międzyrzecki. 15 listopada ma zapaść ostateczny wyrok w sprawie podmiany dokumentów dot. wycięcia drzew w gminie Przytoczna. Sprawa banalna, bo ostatecznie drzew nie wycięto, placu rekreacyjnego nie zbudowano, ale konsekwencje mogą być znaczne, gdyż przy niekorzystnym dla starosty obrocie spraw, może on stracić swój stołek. Z dużym prawdopodobieństwem czytacie Państwo gazetę już po ogłoszeniu wyroku (wydanie jest 12.11), więc kto ciekawy może zajrzeć na www.przekrojlokalny.pl gdzie na gorąco o wyniku będziemy informować.

Tylko w powiecie sulęcińskim panuje w tym roku (przynajmniej od lutego) cisza i spokój. Starosta jakoś tak nienaturalnie słabo się lansuje. Po wcześniejszych ekscesach takie spokojne, ale też przemyślane, cierpliwe i skuteczne administrowanie było temu powiatowi potrzebne.

Adam Piotrowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij