Od lat grzęzną w błocie

Środa 8 lutego 2017

Rafał Matkowski z ulicy Poniatowskiego rozkłada ręce nad tym co się dzieje po deszczu na ulicy przy której mieszka. - Nie tylko ja, ale inni mieszkańcy wiele razy zakopali się samochodami i musieli wyciągać ich właściciele ciągników. W ubiegłym roku byłem kilka razy u wójta z prośbą o to by przywieźli tłuczeń, zobowiązałem się sam go rozplantować w najgorszych miejscach, ale prośba została bez echa. Widać, że wójtowi nie zależy na dobru mieszkańców, ale nie ma co się dziwić jak ktoś mieszka przy ulicy, gdzie na jezdni jest asfalt, a chodnik wraz z podjazdem jest z polbruku – mówi zdenerwowany.

Zdanie pana Rafała podziela inny mieszkaniec (dane do wiadomości redakcji) - Panie szanowny, szlak człowieka trafia jak ma chodzić lub jeździć po takiej drodze. Jak tu dzieci mają iść do szkoły lub mieszkańcy na zakupy? Wójt przecież zna nasz problem i nic z tym nie robi. Myśli już nad tym co obiecać mieszkańcom, aby na niego zagłosowali ponownie w przyszłym roku w wyborach samorządowych.

Sprawę tej i innych ulic w Słońsku mieszkańcy zgłaszali także radnym powiatowym - Wójt zarzuca mi i Franciszkowi Jamniukowi, że jako radni powiatowi nie dbamy o interesy Słońska w powiecie, mając na myśli np. zły stan dróg. Niech popatrzy jednak na swoje podwórko, jak mieszkańcy Słońska po drogach gminnych muszą brodzić w błocie po kolona – podkreśla radny powiatowy Krzysztof Skrzypnik.

Zarzuty mieszkańców i radnego Skrzypnika odpiera wójt Janusz Krzyśkow, który zapowiedział nam, że jeżeli tylko pozyska środki finansowe na remonty dróg to sytuacja się poprawi. Kiedy to będzie nie wiadomo. Wielu mieszkańców już wójtowi jednak nie wierzy.

Tekst i foto. Ryszard Waldun 

wykonanie: gardziejewski.pl