Starosta Sulęciński ma gdzieś lokalne firmy

Piątek 23 lutego 2018

Aż trudno uwierzyć, że w taki sposób mogą działać urzędy państwowe. Sytuacja, o której opowiedział mi jeden z sulęcińskich przedsiębiorców to jakaś kpina z obywatela. Zawsze w takich momentach zadaję sobie pytanie, czy to urzędnicy są dla społeczeństwa czy społeczeństwo dla urzędników?

Pewien sulęciński przedsiębiorca (nazwisko do wiadomości redakcji), nazwijmy go „X”, prowadzący działalność w branży sprzątającej dowiedział się przypadkiem, że Starostwo Powiatowe w Sulęcinie prowadzi postępowanie w celu wyłonienia firmy, która będzie sprzątać budynek urzędu w 2018 r.

„X” o postępowaniu usłyszał 18 grudnia 2017. Następnego dnia rozmawiał telefonicznie z kilkoma urzędnikami, prosząc o włączenie do procedury poprzez przesłanie treści zapytania, po to, żeby on również mógł złożyć swoją ofertę. Dowiedział się jednak, że zapytanie zostało już wysłane 18 grudnia, i że w tej sytuacji może być włączony do grona firm, które mogą złożyć ofertę ale… za rok. Nie otrzymał żadnej sensownej odpowiedzi, dlaczego pomimo, że został jeszcze czas do składania ofert (mijał 21.12.2017 r.) nie może tego zrobić.

„X” jednak nie poddał się i 20 grudnia zaraz po otwarciu Starostwa Powiatowego pojawił się w urzędzie, gdzie spotkał się ze starostą sulęcińskim Adamem Basińskim. Na spotkaniu prosił starostę (tak jak dzień wcześniej urzędników Starostwa), by przesłano do niego treść zapytania ofertowego na sprzątanie budynku Starostwa, by on także, jako lokalny przedsiębiorca działający prężnie w branży sprzątającej mógł złożyć ofertę. Starosta stwierdził, że nie zajmuje się takimi „drobnymi sprawami”, ale dodał, że „zobaczy co się da zrobić”.

Na wszelki wypadek, znając zwyczaje biurokratyczne urzędów przedsiębiorca tego samego dnia zostawił w starostwie pismo, w którym możemy m.in. przeczytać: „Moja firma ma odpowiednie doświadczenie, możliwości kadrowe i sprzętowe, by móc prowadzić usługi czystościowe w budynku Starostwa Powiatowego w Sulęcinie. Zdajemy sobie sprawę, że Starostwo wybierze najkorzystniejszą ofertę według specyfikacji zamówienia, ale by nasza oferta była rozpatrywana musimy mieć możliwość odpowiedzi na zapytanie ofertowe, dlatego proszę o jego udostępnienie”.

 

Starania na nic

Niestety, w sprawie nic nie udało się zrobić. „X” ostatecznie nie otrzymał zaproszenia do złożenia oferty. Dlaczego? Trudno jednoznacznie wyrokować. Kliknięcie w mailu „prześlij dalej”, by udostępnić jeszcze jednemu przedsiębiorcy treść zapytania wydaje się zwykłym zjadaczom chleba czystą formalnością. Dla urzędników starostwa było to jednak zbyt trudne.

Patrząc na ten przypadek trudno powiedzieć, żeby Starosta Sulęciński odczuwał jakikolwiek lokalny patriotyzm. Do złożenia oferty zostały zaproszone firmy z Kolbuszowej, Gorzowa Wlkp., Zielonej Góry, Międzyrzecza i Ośno Lubuskiego. Przedsiębiorca, który prosił, by umożliwić mu złożenie oferty, jako jedyny prowadzi działalność na terenie powiatu sulęcińskiego. Chciał uczciwie, tak jak pozostałe firmy mieć możliwość złożenia oferty, nie było jednak woli, żeby mu to umożliwić.

W całej sprawie pojawiają się też inne kwestie budzące sporo wątpliwości. Dlaczego po pierwszym zapytaniu, po którym z pięciu firm żadna nie była zainteresowana sprzątaniem budynku starostwa, kilka dni później urzędnicy wysyłają zapytanie do tych samych pięciu przedsiębiorstw? Okazało się, że po ponowionym zapytaniu firma z Międzyrzecza złożyła jednak ofertę. Taka sytuacja rodzi podejrzenie, czy aby coś nie zostało wcześniej uzgodnione?

 

Gdzie jest transparentność?

Pomijając to, że starosta całkowicie zbagatelizował jedyną lokalną firmę, która mogła wziąć udział w zapytaniu dot. sprzątania budynku starostwa, zastanawia mnie, dlaczego urzędnicy w takich przypadkach nie mogli przeprowadzić konkursu ofert całkowicie otwartego, publikując np. zapytanie w Biuletynie Informacji Publicznej? Tak procedura przebiega np. w Urzędzie Miejskim w Sulęcinie. Ofertę może wtedy złożyć każda zainteresowana firma, a wygrywa ta najkorzystniejsza.

Cóż, dziwne zwyczaje zapanowały w sulęcińskim starostwie, czego jak żyję w Międzyrzeczu, w którym mieszkam, czy w innych miejscowościach nie widziałem. Bo kto powinien być ważniejszy dla Zarządu Powiatu, jak nie lokalny przedsiębiorca, którego płacone podatki utrzymują struktury samorządowe różnych szczebli? Mam nadzieję, że w mających się odbyć jesienią tego roku wyborach samorządowych wyborcy w odpowiedni sposób ocenią starania powiatowych władz.

L. Malinowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij