Walka o działki utkwiła w papierach
Niedziela 22 czerwca 2014
- Jak tu żyć, kiedy urzędnicy wciąż robią mi pod górkę? – poskarżył się nam Łukasz Kopyt z Sulęcina. Według niego pracownicy magistratu uparcie i nielegalnie odmawiają wydania mu decyzji o warunkach zabudowy. Gmina twierdzi, że działa zgodnie z prawem.
Pan Łukasz jest właścicielem 20-hektarowego terenu w Ostrowiu, przylegającego bezpośrednio do granicy Sulęcina, z którego ok. 3 ha postanowił podzielić na 29 działek budowlanych. Żeby jednak tak się stało, musiał uzyskać z urzędu miasta decyzję o warunkach zabudowy. – Na początku było bardzo miło – opowiada sulęcinianin. – Urzędnicy zaproponowali pomoc, zaprosili na spotkanie – twierdzi pan Łukasz, który w międzyczasie pozałatwiał inne formalności m.in. w zakładzie wodociągowym i energetycznym. - Podczas spotkania uzyskałem informacje odnośnie wymaganych dokumentów niezbędnych do uzbrojenia działek i przekwalifikowania terenu. Zapłaciłem sporo za projekt sieci wodno – kanalizacyjnej, która miała przebiegać na moim terenie, bo tego wymagała gmina. Załatwiłem też w starostwie pozwolenie na budowę tej sieci – dodaje. Twierdzi, że na tym etapie spełnił wszystkie wymagane warunki. I wtedy, według niego, zaczęły się kłopoty. - Gmina kilkakrotnie odwlekała termin podpisania umowy na budowę i przejęcie w/w sieci – denerwuje się pan Łukasz.
Pojedynek na pisma
Brakowało mu jeszcze decyzji o warunkach zabudowy. Sądził jednak, że nie będzie z tym problemu. – Wniosek złożyłem 6 czerwca ubiegłego roku. Wtedy gmina, po długim czasie poprosiła mnie o jego uzupełnienie – wspomina sulęcinianin, który spełnił życzenie urzędników. Niestety, jakiś czas później dostał ponownie pismo z gminy, w którym wyczytał, że wniosek nadal pozostaje bez rozpatrzenia – tym razem chodziło o zapewnienie dostaw wody i odbiór ścieków na kilku działkach, będących przedmiotem sprawy. Pan Łukasz złożył zażalenie na burmistrza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uznało skargę za zasadną i nakazało burmistrzowi wydanie decyzji kończącej postępowanie w sprawie. Tymczasem gmina ponownie odmówiła wydania decyzji, w związku z czym Ł. Kopyt złożył odwołanie do SKO, które uchyliło decyzję burmistrza i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia. Kolegium stwierdziło m.in., że wniosek pana Łukasza „po uzupełnieniu jest zgodny z cytowanymi przepisami prawa”. - Gmina jednak, nie poddając się, zażądała ode mnie uzupełnienia wniosku o kopie map zasadniczych, mimo, że takowe były już załączone! – denerwuje się mieszkaniec Sulęcina, który jednak cierpliwie spełniał żądania urzędników. Mimo to w marcu otrzymał (ponownie) pismo, informujące go o braku rozpatrzenia wniosku. – Tym razem jako powód podano brak zrozumienia przez burmistrza treści map, mimo stosownych adnotacji i stempli powiatowego geodety – kręci głową pan Łukasz, który ponownie napisał do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Powiadomił też o sprawie prokuraturę.
Musi uzbroić
W odpowiedzi, w połowie maja SKO raz jeszcze skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia. – Pisma w tej sprawie jeszcze nie otrzymaliśmy, ale kiedy tylko to nastąpi, zastosujemy się do zaleceń SKO i raz jeszcze przeanalizujemy sprawę – obiecała nam Ewa Gocal, naczelnik Wydziału Inwestycji, Zagospodarowania Przestrzennego, Gospodarki Nieruchomości i Rolnictwa w sulęcińskim magistracie. Na kluczowe pytanie, dlaczego Ł. Kopyt do dnia dzisiejszego nie otrzymał decyzji o warunkach zabudowy, odpowiada: - To nie wynika z żadnej złośliwości. Decyzja zostanie wydana, kiedy tylko pan Kopyt uzbroi swoje działki w sieć wodno – kanalizacyjną. Nie możemy ryzykować. Wiem, deklaruje, że to zrobi, ale to nie wystarczy. Gdybyśmy wydali decyzję, a on nie uzbroiłby działek, mielibyśmy tutaj tłum ludzi, którzy je kupili, a potem żądaliby od gminy ich uzbrojenia. Działamy zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – podkreśla E. Gocal. Dodaje również, że gmina poszła panu Łukaszowi na rękę: - Nie żądaliśmy całkowitego uzbrojenia. Na początek wystarczyłoby wykonanie sieci do granicy działki tego pana – deklaruje naczelnik.
Błędne koło
Łukasz Kopyt chce uzbroić swój teren za własne środki, a potem przekazać sieć wodno – kanalizacyjną gminie, na jej warunkach. Nie może jednak tego zrobić, bo gmina nie chce mu wydać warunków zabudowy. Nie chce, bo teren nie ma uzbrojenia i… koło się zamyka.- Uzbroję teren dopiero wtedy, kiedy stanie się on terenem budowlanym. Nie mam zamiaru robić tego na gruntach rolnych – kończy pan Łukasz.
Wojciech Obremski







