Znęcał się nad swoim psem. Może posiedzieć trzy lata

Niedziela 14 września 2014

Mieszkaniec Placu Mickiewicza w Sulęcinie znęca się nad swoim psem i głodzi go. Poinformowała nas o tym Elżbieta Mielcarek, starszy inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Sulęcinie.

 

- Pies jest wychudzony, nikt z nim nie wychodzi na spacer – mówi pani Elżbieta. Żeby tego było mało, sąsiedzi „oprawcy” poinformowali panią Elżbietę, że słyszeli odgłosy bicia czworonoga. E. Mielcarek postanowiła dłużej nie zwlekać i zgłosiła sprawę na policję. Do czasu zamknięcia tego numeru Przekroju sprawa pozostawała nierozstrzygnięta. Wiemy jednak jakie są dalsze procedury.

 

Częsta bezsilność

 

St. asp. Alina Słonik, rzecznik sulęcińskiej komendy poinformowała nas, że w takich sytuacjach sprawę przejmują policjanci wydziału kryminalnego. Zwykle najpierw badają sytuację na miejscu, pytają sąsiadów i sprawdzają stan zwierzęcia. Jeżeli informacje zostają potwierdzone, dochodzi do wspólnej interwencji policji, pracowników gminy i wolontariusza organizacji zajmującej się ochroną zwierząt. - Na interwencję zabieramy również lekarza weterynarii. Jeżeli stwierdzi, że zwierze jest w złej kondycji wywołanej niewłaściwym traktowaniem przez właściciela, decyzją burmistrza odbieramy go czasowo i przekazujemy do schroniska – mówi nam Robert Komorowski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska w sulęcińskim magistracie. Dalej sprawa kierowana jest do prokuratury i ostatecznie sąd rozstrzyga o dalszym losie czworonoga oraz jego właściciela. - Często czujemy się bezsilni wobec przejawów złego traktowania zwierząt domowych – żali się pani Elżbieta. Zanim podjęte zostaną ostateczne kroki, właściciele zaniedbywanych czworonogów są napominani i proszeni przez wolontariuszy TOZ o polepszenie warunków zwierząt lub o dobrowolne ich oddanie. Często to wolontariusze TOZ albo po prostu ludzie dobrej woli dokarmiają zwierzęta zaniedbane przez swoich właścicieli. – Ludzie nie czekają, aż pies czy kot będzie wyglądał jak kościotrup, tylko litują się nad nim i przynoszą mu jedzenie. W takich sytuacjach najtrudniej jest znaleźć rozwiązanie – podkreśla E. Mielcarek.

 

Ty też możesz pomóc

 

TOZ w Sulęcinie, w ramach swojej działalności, stara się również zmniejszyć liczbę bezdomnych kotów w mieście. Zwierzęta są wyłapywane i sterylizowane. Co roku gmina Sulęcin przeznacza na ten cel 4000 zł. Na dokarmianie zaniedbywanych i bezdomnych zwierząt towarzystwo przeznacza pieniądze z 1 proc. podatku. Środków tych ciągle jest jednak za mało. Często wolontariusze wydają swoje prywatne pieniądze.

Jeżeli ktoś z naszych Czytelników chciałby wspomóc bezinteresowną pracę członków Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Sulęcinie, a przede wszystkim pochylić się nad losem naszych „braci mniejszych”, może wesprzeć tę małą organizacją wpłacając nawet niewielką kwotę na konto:

65 8369 0008 7107 2430 2000 0010

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Sulęcinie

ul. Lipowa 16, 69-200 Sulęcin

Organizacja poszukuje również osób, które jako wolontariusze chciałyby włączyć się do pracy na rzecz zwierząt.

 

Za znęcanie się nad zwierzętami grozi 2 lata pozbawienia wolności. W przypadku, gdy sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega pozbawienia wolności do lat 3.

 

Adam Piotrowski

wykonanie: gardziejewski.pl