Biolog i chemik pilnie poszukiwani
Poniedziałek 13 kwietnia 2015
- Jak nasze dzieci mają zdać maturę z biologii i chemii, skoro w szkole brakuje nauczycieli tych przedmiotów? – zadzwoniła do nas w marcu zdenerwowana matka jednego z trzecioklasistów I Liceum Ogólnokształcącego w Sulęcinie.
- Mój syn za kilka tygodni zdaje maturę. Nie sądzę, by mu się to udało, bo w szkole brak nauczycieli przedmiotów, które chłopak wybrał sobie do zdawania – kręci głową zdenerwowana kobieta (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Jej głos podzielają także inni rodzice. – Uczniowie, którzy zdają maturę z danego przedmiotu, uczą się go na poziomie rozszerzonym już od II klasy. Tymczasem w przypadku biologii i chemii przez cały ten czas pojawiały się jakieś przeszkody – wołała wzburzona matka innego tegorocznego maturzysty.
Feralne przedmioty
Rodzice opowiadają, że gdy ich pociechy uczęszczały do II klasy, ze szkoły odeszła biologiczka. Zatrudniono wprawdzie kolejną, jednak, jak twierdzą, nie sprawdziła się, bo… z wykształcenia była chemiczką. Zresztą także i ona odeszła na początku tego roku szkolnego. Od tej pory, a mówimy o klasie maturalnej, lekcji biologii i chemii było jak na lekarstwo. - W dodatku nowa pani, która przyszła uczyć tych przedmiotów, w ogóle nie potrafiła nadrobić olbrzymich zaległości i wciąż brała zwolnienia lekarskie – dodaje matka maturzysty. Według niej braki miały być nadrobione podczas zimowych ferii, jednak tak się nie stało.
Bez drogich „korków” ani rusz
Część rodziców, w trosce o egzamin dojrzałości swoich pociech, zdecydowało się na odpłatne korepetycje z chemii i biologii. – Miesięcznie wydaję na nie ok. 1200 zł. Jeszcze mnie stać, ale co mają powiedzieć inni, biedniejsi rodzice? W dodatku wielu uczniów dojeżdża do szkoły z daleka. Niby po co, skoro i tak ich przedmiotów nikt nie uczy? To skandal, że publiczna szkoła dopuszcza do takich sytuacji – skarży się jedna z matek.
Dyrektor: najważniejsza jest matura
- Dla nas najważniejsza jest matura naszych uczniów. Dlatego nauczycielka, która od niedawna uczyła chemii i biologii już u nas nie pracuje, rozwiązaliśmy z nią umowę za porozumieniem stron – powiedział nam w połowie marca dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Sulęcinie Jarosław Ugrynowicz. Dodał też, że od 19 marca w szkole mają pojawić się dwie nowe nauczycielki: od chemii i biologii. To nie wszystko: - Zajęcia z tych przedmiotów będą wzbogacone się o dodatkową godzinę, a jeśli będzie trzeba, to, w porozumieniu ze starostwem powiatowym, będzie ich więcej – zapowiada dyrektor.
Według rodziców maturzystów, w połowie marca uczniowie mieli do nadrobienia ok. 1/3 materiału z chemii i biologii. Czy uda się więc nadgonić ten ogrom materiału? Czas pokaże, a za tegorocznych maturzystów w I LO trzymamy kciuki mocniej, niż w latach ubiegłych.
Wojciech Obremski





