Co z tym patriotyzmem?

Czwartek 21 listopada 2013

11 listopada obchodziliśmy Narodowe Święto Niepodległości. Powinno ono być świętem radosnym, jednoczących nas zarówno wokół ojczyzny – Polski, jak też małych ojczyzn – miast i wsi.

 

Obrazki, które serwowały nam media z tego dnia, wywołują tymczasem co najwyżej przerażenie i złość. Nie przypominam sobie, by jakiekolwiek wydarzenie, sportowe lub społeczne wywołało takie pokłady agresji. Spalone auta, wyrwane drzewka, powybijane szyby, spalona budka przy ambasadzie rosyjskiej w Warszawie, straty na setki tysięcy złotych… Miał rację minister Radosław Sikorski nazywając wydarzenia z 11 listopada „harcami łysych pał”. Tymczasem organizatorzy „pokojowej” manifestacji uważają, że wszystko było w porządku. To ewidentna hipokryzja – pod sztandarami ojczyzny, dumy i patriotyzmu chcą po prostu raz w roku zabłysnąć w mediach.

Z podziwem i zazdrością patrzę na Amerykanów, którzy mają jedną historię, jeden naród i wspólnych bohaterów. W dniu ich święta narodowego znikają wszystkie podziały polityczne, światopoglądowe i regionalne. Amerykanie potrafią świętować nie demolując przy tym ulic.

Marzę o tym, byśmy przy następnych święcie narodowym zapominali o tym, że ci są od Piłsudskiego, a ci od Dmowskiego, ci od Andresa i Berlinga, a ci od Tuska i Kaczyńskiego. Tego dnia powinniśmy wspólnie stanąć w jednym szeregu i cieszyć się z niepodległej Polski.

 

Z lokalnego podwórka

 

Niestety, w Sulęcinie nadal trzeba dużo pracy i starań, by żyło się w tym mieście lepiej. Przekonałem się o tym niedawno, gdy wybrałem się z rodziną na niedzielny spacer. Udaliśmy się do parku między gimnazjum a byłym przystankiem PKS, bo tam znajduje się ulubiony plac zabaw mojej córki. Dziewczynka w drodze powrotnej potknęła się o wystającą płytę i z impetem uderzyła w coś, co podobno jest chodnikiem. Zdarła przy tym do krwi dłonie i podbródek. Jedynym dla mnie i żony pocieszeniem było to, że nie poleciały zęby…

Panie burmistrzu Sulęcina, czy to nie wstyd, żeby w parku, w centralnej części miasta chodnik wyglądał jak po trzęsieniu ziemi? Dorosły się może połamać na tych nierównych płytach, a co dopiero dziecko. Czas już najwyższy, żeby się tą częścią miasta zainteresować. I oprócz parku mam również na myśli teren po byłym PKS, który niedługo stanie. Jakby nie patrzeć, cały czas odjeżdżają stamtąd autobusy, często z przejezdnymi gośćmi. Nie życzę takiej wizytówki Sulęcina.

Adam Piotrowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij