Gmina na skraju bankructwa!
Wtorek 17 lutego 2015
- Źle się dzieje w naszym urzędzie… Już nam pensje obniżyli, a teraz wielu z nas boi się, że wyląduje na zielonej trawce – mówi nam anonimowo jeden z urzędników Urzędu Miasta w Sulęcinie.
Po naszym tekście z ostatniego numeru („Czy w gminie szykują się wielkie zwolnienia?”) rozpętała się prawdziwa burza. Dzwonią do nas urzędnicy oraz członkowie ich rodzin, którzy boją się o miejsca pracy. Trzeba przyznać, że strach ten jest uzasadniony. Przypomnijmy: w przesłanym do nas miesiąc temu oświadczeniu nowy burmistrz Dariusz Ejchart pisał, że aby nie przekroczyć wskaźników zadłużenia narzuconych na jednostki samorządu terytorialnego przez Ustawę o Finansach Publicznych, konieczne jest dokonanie drastycznych cięć w tegorocznym budżecie gminy. - Decyzje które będę musiał podjąć nie będą łatwe, ale niestety konieczne. Ponieważ prace nad tegorocznym budżetem jeszcze trwają, a ich efekt jest zależny od decyzji RIO, nie jestem w stanie na tym etapie określić dokładnej wysokości cięć budżetowych, a więc także skali ewentualnych zwolnień – pisał do nas D. Ejchart.
Gdzie się podziały miliony?
Według D. Ejcharta najbardziej „leżą” finanse gminy. Miesiąc temu pisaliśmy, że już w 2014 r. nie były ujęte wszystkie rozchody, a plan spłaty kredytów był zaniżony o … 300 tys. zł. Teraz okazało się, że była to zaledwie kropla w morzu wobec rzeczywistego zadłużenia. – Po analizie budżetu na ten rok zaczęliśmy przyglądać się dokumentom finansowym, m.in. wieloletniej prognozie finansowej i projektom budżetów za dwa poprzednie lata, a także budżetowi, który były burmistrz zamierzał realizować w tym roku. Doszliśmy wtedy do wniosku, że są one niezgodne z zawartymi umowami kredytowymi – mówiła na łamach „Gazety Lubuskiej” zastępca burmistrza Iwona Walczak. Podkreśla, że ten rok zapowiada się tragicznie, bo okazało się, że planowane dochody są nierealne do osiągnięcia, co oznacza, że w kasie miasta już dziś brakuje… 3 mln zł. Nie pomaga też fakt, że w 2015 r. gmina musi oddać bankom 8 mln zł, dlatego szuka oszczędności gdzie się da: planowane są zwolnienia, pracownicy urzędu (z burmistrzem włącznie) mają obniżone pensje o 10 proc., radni będą pobierać niższe diety, będą negocjacje z bankami, ale to i tak wciąż mało.
Były burmistrz nie wie o długach?
O swojej sytuacji gmina zawiadomiła Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, a w urzędzie trwa właśnie kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej. RDFP na zbadanie sprawy ma 4 miesiące. Po tym czasie może dać upomnienie, karę pieniężną czy naganę. W wyjątkowych sytuacjach może być też orzeczony zakaz pełnienia funkcji publicznych.
Były burmistrz Sulęcina, a obecnie wicestarosta sulęciński Michał Deptuch twierdził na łamach „Gazety Lubuskiej”, że „o długach nic nie wie, wypowiadać się nie chce, bo mu to niepotrzebne, a następca zawsze będzie grymasił”.
Wojciech Obremski
W następnym numerze rozmowa z zastępcą burmistrza Sulęcina Iwoną Walczak.





