I po wyborach…

Poniedziałek 22 grudnia 2014

Na wstępie chciałbym serdecznie podziękować wszystkim wyborcom z okręgu nr 7 w Sulęcinie za głosy oddane na mnie, ale również na moich kontrkandydatów w wyborach do Rady Miejskiej. Niewiele zabrakło, bym dostał się do grona rajców miejskich. Takie są jednak reguły demokracji i trzeba „głos ludu” uszanować. Mam jednak nieodparte wrażenie, że wszelka działalność i aktywność społeczna nie mają dużego znaczenia przy urnie. Swoją (nieodpłatną) działalność w Stowarzyszeniu Młodych Lubuszan, radzie rodziców Przedszkola nr 2 w Sulęcinie, kole wędkarskim itp. organizacjach nadal będę kontynuował i życzę podobnej radnym miejskim. Podczas swojej kampanii obiecałem zająć się doposażeniem i ogrodzeniem placu zabaw pomiędzy ulicami Żeromskiego i Kościuszki. Do rady się nie dostałem,  ale zrobię wszystko, by tę inwestycję zrealizować.

O kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi w Sulęcinie głośno było w całej Polsce. Były dni, że w każdym serwisie informacyjnym mówiono o rywalizacji „zięcia i teściowej”. Była ona jednak ciekawa nie tylko z tego powodu.

Dużym zaskoczeniem może być wynik osiągnięty przez Karola Buksztynowicza, kandydującego na burmistrza Sulęcina. Pomimo krótkiej kampanii (od ogłoszenia o starcie do wyborów upłynęło raptem kilka miesięcy) K. Buksztynowicz zdobył zaufanie 992 osób. Widać, że mieszkańcy gminy chcą wymiany elity rządzącej, tylko na razie trochę nieśmiało. Jeżeli jednak Karol nie spocznie na laurach i popracuje trochę przez następne cztery lata, to w następnych wyborach efekt może być znacznie lepszy. Bez zmian pozostało poparcie kandydata PiSu Bogdana Trzpisa. Podobnie jak w 2010 r. zdobył jedynie ok. 300 głosów. Jestem ciekawy, czy za cztery lata ponownie wystartuje… Dużym zaskoczeniem jest dopiero czwarty wynik odchodzącego burmistrza Sulęcina Michała Deptucha (zwłaszcza dla niego samego, czego wyraz oddał w powyborczej ulotce). Czerwona kartka wyborców to najwyraźniej efekt zapaści gospodarczej Sulęcina. Na otarcie łez M. Deptuch został wybrany na wicestarostę.

Bardzo ciekawie zapowiadała się druga tura wyborów burmistrza Sulęcina. Zakwalifikowali się do niej Bożena Sławiak (2238 głosów) oraz Dariusz Ejchart (1323 głosy). Przy tak dużej różnicy, według opinii wielu osób, zwycięstwo było już w kieszeni B. Sławiak. Zadziałał jednak moim zdaniem „efekt Kubiaka”, który pogrążył tego sulęcińskiego polityka 8 i 12 lat temu. Wtedy również S. Kubiak wygrywał w pierwszej turze wyborów na burmistrza Sulęcina, jednak w drugiej dostawał baty od M. Deptucha. S. Kubiak bardzo aktywnie zaangażował się w kampanię B. Sławiak, więc trudno wyborcom było oddzielić te dwie osoby. Sądzę, że B. Sławiak więcej osiągnęłaby bez pomocy skłóconego ze wszystkimi S. Kubiaka. Temu ostatniemu, pomimo dostania się do Rady Powiatu, nie udało się zmontować koalicji rządzącej, co miało miejsce 4 i 8 lat temu. Po wylaniu hektolitrów pomyj na wszystkich bez wyjątku kontrkandydatów w periodyku pn. „Opinie”, mało kto chciał już w ogóle rozmawiać z S. Kubiakiem.

Tym sposobem burmistrzem Sulęcina został D. Ejchart, a starostą sulęcińskim Patryk Lewicki (obaj należą do Sojuszu Lewicy Demokratycznej). Ci dwaj współpracujący ze sobą politycy z punktu widzenia mieszkańca Sulęcina wzięli wszystko. Rządzą powiatem oraz największym jego miastem i, co najważniejsze, mają po swojej stronie radnych. To doskonała okazja do realizacji programów wyborczych, które przekonały wyborców.  

 

Adam Piotrowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij