Podwójne życie pająka
Niedziela 22 czerwca 2014
„Wielka moc wiąże się z wielką odpowiedzialnością“ – takie zdanie, choć wcale niegłupie, słyszeliśmy do znudzenia w poprzednich wersjach filmów o przygodach Człowieka – Pająka.
Wydawało się, ze nowa wersja historii, którą od lat wałkują w kółko wydawcy komiksów i producenci filmowi, nie zaskoczy nikogo. Bo niby czym? Tak jak poprzednio, na początku mamy kujona, klasową ofiarę, która dzięki przypadkowi zostaje ukąszona przez zmutowanego genetycznie pająka. Co będzie dalej, nie muszę przypominać. Ale niech będzie: niejaki Peter Parker, bo o nim tu mowa, nagle zaczyna łazić po ścianach, nabywa niesamowitego refleksu i siły, a w końcu montuje sobie na nadgarstkach emitery sztucznej, pajęczej sieci, ogłaszając się Spider-manem. Ale to wszystko mogliśmy obejrzeć dwa lata temu, w części pierwszej. W nowej odsłonie nasz bohaterski pająk kontynuuje miłosną znajomość z uroczą Gwen Stacy, jednak, jak to często bywa w tego pokroju filmach, na drodze do szczęścia staną im kolejni antybohaterowie, od których aż roi się w tym obrazie. Obrazie, który, podkreślmy, nie kończy się happy endem, co jest rzadkością w naszpikowanych kolorami i efektami specjalnymi filmach, zrobionych na podstawie komiksu. I nawet, jeśli słowo „komiks” wywołuje u nas alergię, to i tak warto wybrać się na ten film. Chociażby dla wspomnianej końcówki, która bez wątpienia może wycisnąć łzę na niejednej (niekoniecznie dziewczęcej) twarzy.
Wojciech Obremski





