Politycy pod lupą

Czwartek 26 listopada 2015

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim numerze Przekroju dziś na celownik trafią kolejni pretendenci do stołków na Wiejskiej. Postaram się krótko przedstawić charakterystykę Zbigniewa Stonogi i ruchu frankowiczów

 

Gwiazda jednego sezonu? Mąciciel? Polityczny awanturnik? Wszystkie te stwierdzenia pasują do Zbigniewa Stonogi. Z wykształcenia tokarz, w przeszłości był współpracownikiem Samoobrony. Częsty klient prokurator i sądów (tylko w prokuraturach i sądach w Warszawie miał 140 różnych spraw). Szczyt popularności osiągnął, gdy opublikował na swoim profilu na Facebooku kserokopie akt z afery podsłuchowej. Wtedy uwagę zwróciła na niego cała Polska, a ten wykorzystał to skrzętnie wygłaszając przez ekran telewizora mniej lub bardziej absurdalne opinie. Okrzyknął się drugim po Kukizie „antysytemowcem” i zapowiedział start w wyborach parlamentarnych na jesieni. Teraz jeździ po całej Polsce, spotyka się ze swoimi zwolennikami i szuka następnych. Jak na razie jednak sam wystartować do Sejmu nie może, ponieważ został skazany prawomocnym wyrokiem na rok więzienia za oszustwo (sprzedał auto jednej z klientek swojego komisu w Warszawie i… nie oddał jej pieniędzy). 30 sierpnia Stonoga ma się stawić do więzienia na warszawskiej Białołęce. Jeżeli tego nie zrobi, pomóc w tym ma mu policja. W akcie desperacji napisał do prezydenta Andrzeja Dudy apel o ułaskawienie i dzięki temu możliwość startu w wyborach. Wiarygodność Zbigniewa Stonogi jest dość wątpliwa. 16 wyroków skazujących w ostatnich latach raczej nie świadczy, jak twierdzi Stonoga, o spisku sędziów, tylko o jego przestępczej naturze. Pomysły i opinie byłego członka Samoobrony mają nieraz charakter anarchistyczny, co pewnie niektórym może się podobać. Czy potrzebny nam jednak w Sejmie kolejny krzykacz?

Do Sejmu chcieli swoich przedstawicieli wprowadzić również „frankowicze”, czyli osoby, które zaciągnęły kredyty mieszkaniowe we frankach szwajcarskich zanim jego kurs poszybował ostro w górę. Szacuje się, że może to być nawet 700 tys. osób. Oprócz zapowiedzi wystawienia „swoich ludzi” na listach PiSu i Kukiza chcieli stworzyć własną listę wyborczą. Wszystko po to, by mogli sami zadbać w Sejmie o zakończenie „bezprawnych działań banków”. Trochę im jednak posłowie wytrącili oręż z ręki przyjmując w zeszłym tygodniu ustawę o pomocy frankowiczom. Zgodnie z jej zapisami, jeżeli frankowicz zdecyduje się przewalutować kredyt na złote, to bank umorzy aż 90 proc. różnicy pomiędzy wartością kredytu we frankach a potencjalnym kredytem w złotych. Decyzja posłów miała charakter populistyczny, trochę kłopotliwy dla banków (ich notowania na giełdzie poleciały na łeb, na szyję), ale niewątpliwie pozbawiła wielu politykom punktów w programach wyborczych.

Wybory już wkrótce. Warto przede wszystkim się na nie wybrać. Nie pozwólmy, by to inni decydowali o tym, w jakim kraju przyjdzie nam żyć. A jak już pójdziemy do urny, niech rządzi zdrowy rozsądek.

 

Adam Piotrowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij