„Schodołaz wymaga pomocy. Wózkowicze boją się z niego korzystać”

Środa 24 lutego 2016

To fragment opinii Kamila Kowalskiego, audytora Integracji, specjalisty ds. dostępności, która ukazała się pod artykułem Adam Piotrowskiego pt. „Osoby niepełnosprawne samodzielnie nie dostaną się do PCPR” opublikowanym na ogólnopolskim portalu www.niepelnosprawni.pl

Artykuł ukazał się w lutowym wydaniu Przekroju Lokalnego oraz na portalu gazety www.przekrojlokalny.pl. Obok tematu nie przeszła obojętnie Fundacja Integracja – jedna z największych organizacji w Polsce działających na rzecz osób z niepełnosprawnością. Fundacja Integracja jest wydawcą pisma „Integracja” oraz prowadzi portal niepełnosprawni.pl.

Poniżej pełna opinia eksperta:

Ekspert Integracji: zły stan techniczny to nie argument za likwidacją

Kamil Kowalski, audytor Integracji, specjalista ds. dostępności: Nie ulega wątpliwości, że budynek użyteczności publicznej musi być dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Wynika to z zapisów ustawy Prawo budowlane. Obecnie w przypadku tego PCPR o takiej dostępności nie ma mowy, a co ważniejsze – została ona ograniczona względem wcześniejszej sytuacji.

Oczywiście, warto tutaj wspomnieć o złym stanie technicznym pochylni oraz przenikaniu wilgoci do wnętrza budynku. To jednak w dalszym ciągu nie są argumenty za całkowitą likwidacją podjazdu. Można było wykonać remont z zapewnieniem odpowiedniej izolacji, a w ostateczności zburzyć podjazd i wybudować w jego miejsce nowy, np. na lekkiej konstrukcji stalowej. Pełna ocena sytuacji wymaga natomiast analizy kompletnej dokumentacji projektowej.

Wątpliwości budzi kolejność przyjętych prac. Decyzję o wyburzeniu pochylni podjęto, nie mając pomysłu ani funduszy na wprowadzenie innego rozwiązania technicznego („Osób korzystających z tego podjazdu jest w przeciągu roku niewiele, dlatego uznaliśmy, że korzystniej będzie stworzyć jeszcze jedno pomieszczenie dla pracowników PCPR. Będziemy się jednak zastanawiać jak w przyszłości umożliwić osobom niepełnosprawnym swobodne dostanie się do budynku” – to wypowiedź zarządzającej budynkiem dyrektorki domu dziecka, pani Anny Krawczyk). Z góry założono, że o dostosowaniu budynku pomyśli się w przyszłości. Tymczasem wyburzenie pochylni powinno być poprzedzone przeprowadzeniem analiz, czy w ogóle istnieje inny, rozsądny sposób zapewnienia dostępu do tego budynku.

Na obecnym etapie może okazać się, że takiego rozwiązania nie ma. Wspomniany przez starostę schodołaz, to urządzenie niezamocowane na stałe, przechowywane zazwyczaj w magazynku i wymagające pomocy osób trzecich. Nie ma więc mowy o samodzielności, a korzystanie z niego wymaga zaufania do obsługującego urządzenie pracownika. Używany schodołaz blokuje klatkę schodową i zwraca uwagę na osobę z niepełnosprawnością. Pracownicy obiektów często mają problemy z obsługą urządzenia, w związku z czym wózkowicze boją się z niego korzystać.

Warto również zauważyć, że schodołaz, w przeciwieństwie do pochylni, nie jest rozwiązaniem uniwersalnym. Nie skorzysta z niego np. rodzic z wózkiem dziecięcym. Oznacza to, że podjęta decyzja jest niezgodna z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która wymaga wdrażania „projektowania uniwersalnego”.

Ciekawe jest również, jaka była procedura przyjętych prac. Rozbiórka pochylni nie powinna być traktowana jako prace remontowe, które zgodnie z definicją z ustawy Prawo budowlane polegają na odtworzeniu stanu istniejącego. W takim przypadku powinniśmy mieć do czynienia z pracami budowlanymi, które podlegają pozwoleniu na budowę lub przynajmniej zgłoszeniu. W obu przypadkach projekt powinien spotkać się z zastrzeżeniami urzędników, ponieważ nie zapewniono dostępu dla osób z niepełnosprawnością.

Wydaje się więc, że formalne przedłużanie prac może być tylko pewnym wybiegiem prawnym, mającym na celu nieudolne ukrycie istniejącego problemu braku dostępności.

not. Beata Rędziak

 

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij