„Słaba płeć?”
Piątek 15 stycznia 2016
Niespecjalnie przepadam za polskimi komediami, szczególnie za tymi, które na ekrany kin trafiły w przeciągu ostatnich 10 lat, dlatego też gdy wybierałam się na najnowszą produkcję Krzysztofa Langa „Słaba płeć?” byłam dosyć sceptyczna. Muszę jednak przyznać, że film dosyć pozytywnie mnie zaskoczył, ale być może dlatego, że nie jest to typowa komedia.
Główna bohaterka filmu Zosia (Olga Bołądź) to młoda, ambitna i wykształcona kobieta, pracująca w jednej z warszawskich korporacji. Na początku filmu ukazuje się widzowi jako konrektna i „twarda babka”. Choć jest inteligenta, potrafi nawiązywać kontakty z zagranicznymi klientami lepiej od własnego szefa (Piotr Głowacki), który nie zna nawet dobrze języka angielskiego, to wciąż jest niedoceniona w pracy. Zosia ma jeszcze jeden problem: choć z zewnątrz stara się dopasować do roli twardej, warszawskiej kobiety sukcesu, to tak naprawdę, mimo iż ma charakterek, to jest dobrą i wrażliwą dziewczyną. Mieszka w skromnym mieszkaniu, do którego przygarnęła niezbyt uzdolnioną i zaradną życiowo Mariannę (Marieta Żukowska) - przyjaciółkę ze szkolnej ławy, szukającą co rusz nowej pracy.
Kiedy Zosia w wyniku intrygi traci pracę, zaczyna się zastanawiać, czy kariera zawodowa, której tak bardzo pragnęła była warta udawania przed wszystkimi, nawet przed własną matką (Katarzyna Figura) kogoś kim w rzeczywistości nie jest?
Film „Słaba Płeć?” w założeniu miał być oparty na książce Katarzyny Grygi „Suka”, jednak główna bohaterka wcale jej nie przypomina. Zośka to po prostu kobieta z charakterem, która dała się pochłonąć stylowi życia stolicy. „Słaba płeć?” to w założeniu również komedia romantyczna i stwierdzam, że owszem znalazłoby się w filmie parę zabawnych scen, szczególnie z udziałem Katarzyny Figury, ale ogólnie jest to obraz gorzkich realiów, które rządzą na dzisiejszym rynku pracy. Co do miłości, to jest to temat dosyć szorstko traktowany przez główną bohaterkę, ale w końcu wypływa na pierwszy plan.
Film polecam, ogląda się go przyjemnie nie tylko ze względu na dobrą obsadę, ale również na muzykę. Nie nazwałabym tej produkcji komedią romantyczną, ponieważ ma kilka gorzkich momentów, skłaniających do refleksji, a jedyne co jest w tym filmie słodkie to zemsta głównej bohaterki, ale filmem obyczajowym z małym przesłaniem do tych, którzy za dużo życia poświęcają karierze zawodowej.
Anna Suchy






